Jeżeli zrobię dwie resekcje trzustki dziennie, to „zadłużam” szpital na 12 tysięcy zł. Większość szpitali broni się przed „wariatami”, którzy chcą operować trzustkę – mówi chirurg z Katowic, prof. Paweł Lampe, najlepszy w Polsce specjalista w leczeniu raka trzustki.

Śmierć aktorki Anny Przybylskiej z powodu raka trzustki, 36-letniej matki trójki dzieci, pokazała, że ten nowotwór jest w Polsce wyrokiem. To słuszny pogląd?
Poniekąd jest to słuszne stwierdzenie. Odsetek wyleczonych chorych zależy od tego, do jakiego ośrodka w Polsce pacjent trafia, ale problem chorób trzustki dotyczy wielu krajów. Część z nich wdraża jednak skuteczne modele organizacyjne. W państwach skandynawskich, ale też w Szkocji oraz częściowo w Niemczech, utworzono specjalne ośrodki referencyjne do leczenia trzustki, co powoduje, że pacjent od razu trafia we właściwe miejsce.

Anna Przybylska – od diagnozy, a potem operacji – żyła kilka miesięcy. Lekarze dawali jej dwa, ona wywalczyła sześć miesięcy…
Czas pięcioletniego przeżycia, za pomocą którego lekarze oceniają skuteczność swoich działań, w przypadku raka trzustki waha się od 5 do 10 proc., a nawet – jak raportują Japończycy – do 30 proc. Nie wiemy jednak, czy do jednego worka nie są wrzucane statystyki dotyczące nowotworu trzustki oraz raka brodawki Vatera. Obie choroby obejmują okolice dwunastnicy, ale mają zupełnie inną biologię. Tzw. przewodowy rak trzustki jest o wiele bardziej agresywny, ale przy dokładnej diagnostyce, patomorfologii, pogłębionej przez badania molekularne, możemy dokładnie ocenić jego złośliwość. Tylko że diagnostyka też kuleje. Najłatwiej zdiagnozować raka głowy trzustki, bo powoduje objaw w postaci zżół-knięcia ciała. Niestety, i ci pacjenci często zataczają koło i błąkają się po szpitalach zakaźnych, leczeni są na żółtaczkę i przychodzą do specjalisty, gdy jest już za późno.

Toteż gdy zażółknięcie ciała pojawi się u zdrowego człowieka, należy natychmiast skierować swoje podejrzenia w kierunku choroby trzustki. Tu jednak pojawia się kolejny problem. Na badanie tomografią komputerową ze wskazaniem „pilne” trzeba czekać do… stycznia, a na wizytę u specjalisty – dwa miesiące. Gdy w końcu chory trafi we właściwe miejsce, traci bezcenny czas. Poza tym, także gdy trafi we właściwym momencie, to też nie zawsze mamy moc wyleczenia każdego raka. Część nowotworów nie daje lekarzowi szans na reakcję, a pacjentowi na przeżycie. Problem polega na tym, że znacznie trudniej jest rozpoznać raka trzonu trzustki, któremu towarzyszą bóle kręgosłupa oraz raka ogona trzustki, gdy objawem są wahania poziomu cukru we krwi. Dają one relatywnie wczesne przerzuty do wątroby.

Od czego więc zależą wyniki leczenia?
W Europie są ośrodki, które uznają zoperowanie 8 przypadków rocznie za wynik uprawniający do traktowania placówki jako jednostki o najwyższym stopniu referencyjności. Inne stawiają poprzeczkę na 30 przypadkach. My w klinice w Katowicach wykonujemy tych operacji znacznie powyżej 50. Gdy ktoś operuje od przypadku do przypadku, to taki zabieg jest dla niego wielkim wyzwaniem.

Trzustka jest specyficznie unaczyniona, co powoduje, że każdy ruch chirurga musi być superprecy-zyjny. Z tyłu trzustki – na wysokości jej trzonu – wiedzie tętnica doprowadzająca krew do jelit. Wraca ona żyłą krezkową górną i łączy się z żyłą śledzionową, tworząc żyłę wrotną. Jeśli uszkodzimy te naczynia wycinając guza, mamy jeszcze jeden problem. Zabieg resekcji trzustki jest nie-doszacowany przez NFZ. Szpital dopłaca do niego około 6 tysięcy złotych. Jeśli zrobię dwie resekcje dziennie, to rachunek jest prosty – „zadłużam” szpital na 12 tysięcy złotych. Dlatego większość dyrektorów broni się przed takimi „wariatami”, którzy chcą operować trzustkę.

Czy obowiązuje standard leczenia nowotworów trzustki?
Niestety, nie. W tym roku utworzona została przy Towarzystwie Chirurgów Polskich Sekcja Chirurgii Trzustki, właśnie po to, by takie standardy stworzyć, by wszyscy pacjenci mieli równe szanse, a lekarze mogli sprawdzić swoją skuteczność – poprzez porównanie długoletniego przeżycia. Przecież skala zachorowań nie jest duża. W porównaniu z innymi nowotworami jest to około 7 tysięcy przypadków rocznie. Uważam, że w Polsce powinny powstać dwa centra, które skupiłyby się na leczeniu chorób trzustki. Sądzę, że dzięki temu moglibyśmy pomóc 30 procent chorych, a nie 10 procent.

Z jednej strony – na onkologię idą grube miliony, a z drugiej – tak trudno rozwiązać konkretny problem, jakim jest po prostu zorganizowanie leczenia raka trzustki!
I właśnie onkolodzy najmniej chętnie zajmują się trzustką. 90 procent operacji paliatywnych resekcji trzustki wykonują w Polsce chirurdzy ogólni. Mamy w rękach coraz więcej narzędzi, które umożliwiają przedłużenie życia chorym. Są nowe techniki, takie jak na przykład elektroporacja, gdzie za pośrednictwem prądu o określonych cechach niszczy się błony komórkowe nowotworów. Na świecie to też nie standard postępowania, ale u nas wciąż wyjątek. Miałem zresztą możliwość operowania NanoKnifem [NanoKnife (nóż nano) stosuje się przy leczeniu zmian nowotworowych wątroby, trzustki, nerek i prostaty. To minimalnie inwazyjna metoda oparta na nano-technologii – przyp. red.].

Z rakiem trzustki nie wgrał ani genialny Steve Jobs, ani Patrick Swayze. Pieniądze i lepszy dostęp do diagnostyki oraz leczenia to też jednak nie wszystko…
Jeśli chodzi o trzustkę, to na całym świecie postęp technologiczny, terapeutyczny przebiega wolno. Może dlatego, że tak niewielu lekarzy zajmuje się tym narządem. Na corocznych spotkaniach Klubu Trzustkowego w USA spotyka się najwyżej 200 osób. Lekarze unikają trzustki, bo leczenie nowotworów w tym wypadku przypomina „kopanie się z koniem”.

Nie ma spektakularnych sukcesów, które są tak ważne w medycynie?
Nie ma takich jak w kardiochirurgii, ale proszę mi wierzyć, że na ryneczku w Katowicach kłania mi się wielu moich pacjentów sprzed wielu lat. Ale cóż, w innych dziedzinach łatwiej o sukces.

Do niedawna uważało się, że rak trzustki to choroba osób starszych?
To nieaktualne. Tylko w tym roku leczyłem około 10 „ponadtrzydziestolatków”, którym nowotwór niestety nie dał szans.

Co powoduje rozwój raka trzustki? Geny?
Nie wiemy tego do końca, tak samo jak nie wiemy, dlaczego nagle „zniknął” rak żołądka u kobiet w wieku około 40 lat i przesunął się w kierunku przełyku. Nowotwór trzustki nie jest już chorobą szóstej czy siódmej dekady życia, ale czwartej.

Może to cena za styl życia, cywilizację?
Ja mówię, że to choroba widelca.

Czego?
No ludzi, którzy jedzą widelcem i nożem. Rak trzustki rzadko występuje w ogóle w Afryce Równikowej. Sądzimy, że przyczyną może być spożywanie produktów znacznie przetworzonych.

Źródło, zdjęcia: https://dziennikzachodni.pl/prof-lampe-rak-trzustki-leczenie-trzustki-to-kopanie-z-koniem/ar/3603443